Od czasów reaktywacji DD (czyli jakieś 2 dni temu) wspomniałem co najmniej 3 razy i raz na boku o książce Eckharta Tolle’a „Potęga Teraźniejszości”. Z racji tego że to jest premiera serii „Bartek Poleca” to od razu chcę zaznaczyć, że jak ja coś polecam to to musi po prostu zmiatać z nóg.

Ta książka mnie zmiotła – a jest już dosyć od dawna obecna na rynku i zdążyła już przeżyć swój okres bycia hitem z tego co wiem.

Ta książka jest jedną z tych rzeczy których się przeważnie nie czyta od razu jak ktoś Ci ją daje i poleca, ale potem jak kiedyś ją przeczytasz, to sobie bijesz w głowę „czemu jej wcześniej nie przeczytałem”. Została mi ona polecona, miałem ją w pdfie 3 miesiące na pulpicie, potem skasowałem aż potem została mi polecona drugi raz, zacząłem czytać i dokończyłem już w wersji papierowej. W ten sposób zaznaczam powagę tej książki dla tego co można z niej wynieść, bo jak ja ruszyłem dupę żeby kupić wersję papierową czegoś, to musi być dobre.

Przeczytałem ją dopiero raz i jak dla mnie jest zbyt sroga żebym mógł z niej wynieść wszystko za jednym razem – dlatego szykuję się na powtórki.


O Czym Jest Ta Książka

Postaram się przybliżyć tematy poruszone w książce, aczkolwiek zdaję sobie sprawę że tylko pomacam pewne rzeczy – więc nie traktuj tego co napiszę jako nawet namiastkę energii i wiedzy jaka jest w książce.

Tematem przewodnim wywodów Tolle’a jest teraźniejszość jako moment obecny, Sekunda za sekundą i minuta za minutą – moment w którym czytasz każdą następną literę tych słów. Teraźniejszość która jest bramą do oświecenia – czyli doznania i życia w stanie prawdziwego szczęścia – uczucia którego wszyscy szukamy w rzeczach zewnętrznych takich jak te które można kupić czy robić, gdzie niestety ich nigdy nie znajdziemy.

Tolle pokazuje że prawdziwe szczęście i spokój ducha masz już teraz – jest on tylko zakłócany przez myśli Twojego mózgu w których jesteś zatopiony. Tak szybko jak zamiast skupiać się na przyszłości lub przeszłości zaczniesz skupiać się na chwili obecnej, tak szybko zaczniesz czuć prawdziwą energie szczęścia jaka jest zawarta w każdej mijającej sekundzie.

Wystarczy że zamiast skupiać się na swoich myślach które nieustannie płyną, zaczniesz skupiać się na tym co doświadczasz teraz – wtedy zaczynasz odbierać wszystko inaczej. Zmartwienia, stres i wszystkie inne dręczące Cię rzeczy znikają, gdy skupiasz się na chwili obecnej, a nie przyszłości.

Tolle pokazuje tą zależność np. przy uprawianiu sportów ekstremalnych czy seksie (choć jak zobaczysz Tolle’a i słowo seks koło niego, to raczej można się uśmiechnąć niż być poważnym), gdzie tak bardzo oddajesz się chwili, że znika przyszłość, przeszłość, a co za tym idzie skupienie na myślach – właśnie dlatego sporty ekstremalne czy seks daje nam tak mocne doznania i szczęście.

Problem w tym że wszystko co dostarcza Ci Twój stan z zewnątrz, jest w stanie dać Ci go tylko na chwilę jako że wszystko zewnętrzne jest tylko tymczasową formą – zupełnie jak nasze ciało – jeżeli chcesz naprawdę czuć się szczęśliwym, musisz odnaleźć ten stan w wewnątrz siebie, za pomocą skupiania się na momencie obecnym.

Oto niektóre rzeczy które mi utkwiły z lektury tej książki:

  • Nie jesteś Twoim mózgiem i Twoimi myślami. Mózg myśli niezależnie cały czas i może istnieć tylko w przyszłości – dlatego będzie Cię ciągnął do zakładania fikcyjnego doznania szczęścia w przyszłych rzeczach do zrobienia, np. będę szczęśliwy jak zrobię to i to, a gdy już to zrobisz i nie jesteś dalej szczęśliwy, to Twój mózg ciągnie Cię w następne tworząc błędne koło chwilowego szczęścia i cierpienia gdy ono minie.
  • Ciekawie łączy interpretację słów Jezusa i Buddy jeżeli chodzi o koncept oświecenia i szczęścia – aż natchnął mnie do zgłębienia tego co mówił Jezus pomimo że byłem uprzedzony, ale nie jako religii, ale jako człowieka oświeconego z którego nauk stworzono religię.
  • Ukazanie jak błędnym założeniem jest czerpanie szczęścia z robienia i zdobywania czegoś z zewnątrz. To tak jak kupujesz nowe buty – cieszysz się przez 30 minut po kupnie, a potem szczęście mija. Takie patrzenie na świat sprawia że robisz coś po prostu, a nie żeby zapełnić jakiś brak w sobie.
  • Jak wszelkie negatywne emocje są irracjonalne i są tylko przejawem naszego mózgu, i jak łatwo można wyeliminować negatywne emocje oraz stres z życia poprzez zwykłą obserwację siebie i tego jakich uczuć się doznaje. Ten sam koncept głosił Anthony DeMello – dopiero po tej książce kompletnie złożyłem teorie z praktyką.
  • Nie ma czegoś takiego jak czas – czas jest tylko względnym pojęciem gatunku ludzkiego. Natura nie zna czasu – jak podejdziesz z takiego punktu widzenia do życia, to gwarantuje odlot. Jesteś nieśmiertelny.
  • Koncept śmigania swoim skupieniem i świadomością między momentem teraźniejszym skąd płynie szczęście jako że jesteś skupiony na energii jaką jesteś Ty i którą jesteś połączoną ze wszystkim naokoło, a używaniem swojego mózgu do czynności ludzkich takich jak zarabianie czy przetrwanie. Tak szybko jak nie używasz swojego mózgu do niczego konkretnego, skacześ świadomością do czasu teraźniejszego zamiast dać się wciągnąć w wir myśli o przyszłości i przeszłości z których płynie dużo negatywów.
  • Jak opieranie się czemukolwiek czyni to silniejszym (szczególnie jeżeli chodzi o negatywy). Zamiast opierać się czemukolwiek, akceptować takie jakie jest i pozwolić płynąć temu przez Ciebie

W książce jest dużo więcej rzeczy, a to o czym tutaj wspomniałem w kontekście całej książki i z dobrym nauczaniem po prostu kosi z nóg.

Bardzo fajny też koncept, gdzie książka jest napisana jako odpowiedzi na pytania jego niby studentów, więc często Twoje pytania jakie nasuwają się podczas czytania zaraz znajdują jego odpowiedź

Ogólnie ta książka wraz z DeMellem wywarła na mnie największy wpływ do tej pory ze wszystkiego w czym maczałem palce.

Dlatego polecam.