Pytanie

No więc tak, nie będę tutaj się za bardzo rozpisywał ale mam pewien problem z lenistwem. Nie wiem jak go zwalczyć. Kiedy chcę się wziąć do pracy, zaczynam coś robić aby dążyć do swojego celu, lecz po godzinie nudzi mi się i nie dam rady robić… Na następny dzień już pracuję może tylko 45min, na następny 30min i tak dalej. Teraz na przeznaczenie swojego celu poświęcam ok. 15 min. A czasami nawet nie chce mi się brać do pracy. Może ty wiesz coś Bartek, aby mnie zmotywować do pracy

 

Moja Odpowiedź

W moim życiu momentem zwrotnym było odkrycie/dowiedzenie się/odgapienie (czy skądkolwiek indziej to wziąłem) tego, że to czemu się opierasz to staje się silniejsze, a to czemu pozwalasz przez siebie płynąć przechodzi. Pisał o tym na pewno DeMello i z wielu innych źródeł również to słyszałem.

Tą zasadę można stosować w bardzo wielu (jak nie wszystkich) przypadkach życiowych, tak samo i w lenistwie. Ja sam jestem bardzo leniwy – do tego stopnia, że kiedy chcę dać ciszej komputer a nie sięgam 10cm ręką (albo do pilota), to nie chce mi się poruszyć i wolę słuchać dźwięku w dyskomforcie niż się ruszyć. Również z tego co wiem, większość (jak nie wszyscy) ludzie są leniwi – więc pomimo że wydaje nam się że to tylko my tak mamy, to niestety to jest ogólny problem ludzki.

I teraz wszystko rozbija się o to, że wg mnie na 99% NIE MOŻNA ZLIKWIDOWAĆ U SIEBIE LENISTWA, a nawet nie ma po co – być może ono pełni jakąś ważną rolę u nas. Zamiast je likwidować, przyjmijmy że jest ono częścią procesu zdobywania tego co chcesz. Chcesz coś zdobyć, ale Ci się nie chce nic obić – to jest normalne. Jeżeli chcesz to zdobyć, to musisz na siłę pchać się przeciw lenistwu – nie odrzucaj go, nie ignoruj, tylko czuj że idziesz przeciw niemu, tak jak idziesz w morzu pod fale, lub pod wiatr na dworze.

Wszystko co ja zrobiłem do tej pory, jest efektem pchania się przez lenistwo. Nie chciało mi się, wkurzałem się, ale pchałem i zmuszałem się na siłę. Piękne jest to, że gdy już osiągnęliśmy zamierzony cel, to nawet jak przez cały czas kurwiliśmy i zmuszaliśmy się do roboty, to czujemy ogromną satysfakcję. Tak po prostu jest – więc lenistwo nie jest złe – jest nieodłączną częścią procesu jak to, że po jedzeniu musimy iść do kibla. Być może satysfakcja jest tylko przeciwnością zmuszania się i pchania na siłę; gdybyś nie musiał się zmuszać, to nie mógłbyś czuć satysfakcji. Teraz jeżeli robić coś dla satysfakcji, to musisz przejść przez lenistwo i walkę z nim – a jeżeli w pełni zaakceptujesz „trud” walki z lenistwem i zmuszanie się do stopnia gdzie walka z lenistwem nie będzie dla Ciebie odczuwalna, to nie odczujesz też potem satysfakcji; wszystko będzie neutralne.

Następne pytanie jakie może się nasunąć, to pytanie czy można w ogóle nie być leniwym. Wydaje mi się, że nie jesteś leniwy (w ogóle trzeba by było najpierw zdefiniować pojęcie lenistwa, ale dla uproszczenia operujmy w jakimś ogólniku) tylko wtedy, kiedy nie musisz czegoś robić. Wtedy robiąc rzecz która daje Ci przyjemność, odczuwasz tylko przyjemność. Na przykład jak lubisz oglądać filmy to oglądasz je z przyjemnością, może jeden dziennie, ale co by było gdybyś musiał je oglądać z przymusu po dwa, trzy dziennie, bo to byłaby na przykład Twoja praca? Pewnie u większości osób zamieniłoby się to wtedy w coś, czego nie chciałoby im się robić i musieliby się zmuszać.

Być może jednak jest możliwe robić coś co lubisz i jednocześnie załatwiać tą rzeczą nasze przymusy (jak np. zarabiać na hobby) – wtedy problem lenistwa rozwiązałby się sam, ale i tak najpierw musiałbyś przezwyciężyć lenistwo żeby spróbować czegoś nowego; dopiero wtedy to coś mogłoby stać się Twoją pasją.

Dlatego lenistwo i nie chcenie się niczego robić jest nieodłączną częścią procesu – jeżeli chcesz zrobić coś nowego/zmienić swoją obecną sytuację, to nie znajdziesz sposobu na nagłe wyłączenie lenistwa. Po prostu na siłę idź – to jest cena. Jeżeli wydaje Ci się że możesz mieć coś nowego za nic, to źle Ci się wydaje. W momencie kiedy przeramujesz sobie że lenistwo jest częścią procesu, wszystko się zmienia prawda?