No i lecimy z pierwszym pytaniem z kącika “Zapytaj Bartka”
Pytanie:
„Bardzo Ci dziękuje za napisanie o książce Eckharta. Ta książka zmieniła moje życie, ta wspaniała cisza i spokój po tych wszystkich latach nieustającego mętliku w głowie, który udawało mi się opanować najwyżej na kilka sekund. Niestety moje życie zmieniło się tylko na 3 dni. Jako że nie istnieje żadne forum wokół tej książki, ani nie mam się do kogo zwrócić z poradą dlatego piszę do Ciebie. W poprzedni poniedziałek, po drodze do szkoły, przeczytałem pierwsze 30-50 stron “Potęgi”. Wtedy coś się we mnie zmieniło.
Myśli odeszły, tzn kłębiły mi się w głowie, ale odpychałem je z taką łatwością jakbym podnosił chusteczkę. Czułem się szczęśliwy-może nie aż tak jak to opisał Tolle, ale i tak było to bardzo przyjemne uczucie. Z każdym dniem trochę ono słabło, ale wciąż bardzo łatwo “oczyszczałem głowę” i skupiałem się na teraźniejszość. Po 3 dniach-w czwartek-to się zmieniło. Nadal udawało mi się być świadomym, ale było to trudne, choć i tak o wiele łatwiejsze niż przed przeczytaniem “Potęgi”. Ale przestało być to przyjemne. Od tamtego dnia mecze się próbując utrzymać świadomość. Nie sprawia mi to przyjemności, i udaje mi się to najwyżej na kilka minut-raz tylko udało mi się ok pół godziny wytrzymać w takiej ciszy. Czy też tak miałeś? Lub wiesz chociaż jak pokonać ten stan? Z góry dzięki za odpowiedź. Nawet jeśli nie uda mi się powrócić do tego stanu, to i tak bardzo Ci dziękuje za to, że mogłem chociaż przez 3 dni być sobą.”
Moja Odpowiedź
Moje doświadczenia przejawiły się podobnie – podczas czytania Potęgi Teraźniejszości czułem się jakby na haju i przez jakiś czas po jej przeczytaniu również, ale ten stan zaczął mijać. Z tego co pamiętam Eckhart Tolle wspomina już w swojej książce, że tak się stanie. Z moich obserwacji wynika, że stan „szczęścia” który odczuwałeś pewnie nie był stanem o którym pisał Tolle. Stan prawdziwego „oświecenia”, czy też podłączenia się do tej niby energii wszechświata wymaga praktyki z tego co Tolle opisuje – przypuszczam że tak jest, obserwując inne doświadczenia z mojego życia; kiedy patrzysz na coś i wydaje Ci się że wiesz co to jest, po tym żeby po jakimś czasie okazało się że jest to coś innego.
Wiem że bardzo wiele osób doświadcza to co opisujesz – chwilowy haj i potem zejście po tej książce. Mam też drugą książkę Tolle’a (której nie ruszyłem jeszcze). która jest tak jakby zestawem ćwiczeń „na potęgę teraźniejszości”. Chodzi tam chyba o to, że po prostu masz opisane pomocne rutyny do codziennych „ćwiczeń” żeby zbliżać się do stanu który Tolle opisuje.
Ogólnie najważniejsze jest przyjąć, że to co pisze Tolle może być totalną pierdołą a tej jego książki zbijaniem kasy – tu masz główny podręcznik, tu masz ćwiczenia, tutaj masz jeszcze ekstrasy a tutaj jeszcze coś. Bo nie chodzi o to żebyś dążył do tego co Tolle opisuje, tylko żebyś wziął z tej książki co jest dla Ciebie na obecny moment i użył. Być może stan który jest docelowy wg Tolle’a istnieje, być może nie – do Ciebie należy tego odkrycie, a odkryć to możesz tylko dążąc do tego sam.
Ja wychodzę z takiego założenia – przeczytałem, wziałem te rzeczy, rutyny, schematy które mi pasują i używam ich jak najczęściej na co dzień, dążąc do totalnej ich asymilacji z moją osobą, gdzie taki jestem a nie coś „robię”.
Twój sposób postrzegania ma błąd w momencie gdy myślisz, że coś zrobisz i nagle podłaczysz się do nieustannego szczęścia – tak nie jest. Robisz coś, robisz, widzisz efekty, być może będziesz myślał że to już jest to, po czym przyjdzie plaskacz w ryj który Ci pokaże że jesteś w dupie dalej. I dalej koło się toczy.
Wg mnie to wszystko jest ciągły proces – dla mnie to właśnie jest fajne. Rób to co możesz teraz, a co będziesz miał zrobić dalej przyjdzie samo.
Bo być może stan ostateczny o którym pisze Tolle, jest taki sam dla wszystkich, ale każdy musi dojść do niego unikalną dla siebie drogą. Zresztą, Tolle chyba pisał, że on jest tylko drogowskazem. To że zadałeś to pytanie oznacza, że przynajmniej w tym momencie nie zrozumiałeś tego co pisze. To nie wstyd – to jest właśnie zajebiste – to być może jest ten pierwszy plaskacz dla Ciebie. Skoro poczułeś się tak zajebiście przez 3 dni a dalej jesteś w dupie, to co się stanie jak dojdziesz tam gdzie to jest prawdziwe?
#1 by Thash on January 7, 2010 - 3:37 pm
Quote
U mnie było tak samo. Na początku udało się bez trudu, ale później tj. za kilka dni sprawiało mi to ogromną trudność i teraz męczę się po prostu próbując się wyciszyć. Nie wiem czy to, że zostawiła mnie dziewczyna, którą naprawdę kocham też mogło o tym przesądzić. Wiecie jak jest, cały czas wszystko wraca, nie da się nie myśleć.. W każdym razie jest dużo trudniej.. A tak z beczki obok.. Odkryłem, że podczas monotonnej pracy jaką aktualnie wykonuję (kilka czynności w koło) można łatwiej dojść do tego stanu. Praca mija mi szybciej i przyjemniej, zastanawiam się jednak, czy to nie jest rodzaj jakiejś hipnozy..
#2 by Taoki on January 8, 2010 - 3:37 am
Quote
Bartku udostępnij tę 2 książkę z ćwiczeniami albo chociaż nazwę
Dzięki
#3 by Season on January 8, 2010 - 6:41 am
Quote
Ja z kolei wiedzialem o technice “wtapiania sie w terazniejszosc” od około dwóch lat. Przeczytanie Tolla jedynie porzerzyło moją wiedze w tym temacie. Potrafię przejsc do stanu jestestwa kiedy tylko chcę i nie miałem żadnych trudności kilka dni po przeczytaniu książki. Może dlatego, że długo cwiczę i jestem przyzwyczajony do lekkości wchodzenia w ten stan. Pozdrawiam.
#4 by Thash on January 9, 2010 - 5:43 am
Quote
Praktykowanie Potęgi Teraźniejszości – to ta, której potrzebujesz Taoki.
#5 by Rishro on January 10, 2010 - 4:07 am
Quote
Polecam wam http://video.google.pl/videoplay?docid=2008142410898531314#
Wykład ZEN, poszukajcie bo są jeszcze inne, w mp3 i video. Zawsze może coś Wam to pomoże.
#6 by Bartek on January 24, 2010 - 1:02 pm
Quote
Spróbuj tak:
wzbudź sobie pragnienie, że chcesz umieć mieć lub nie myśli, pomyśl, że to możliwe, i wyobraź jak to by wyglądało
1.Pomyśl tak: Najpierw można spróbować mieć myśli jakie chcesz, żeby później spróbować ich w ogóle nie mieć.
2. Wypracuj sobie logicznie ułożone przekonania, które umożliwią ci mieć myśli jakie chcesz, że wiesz logicznie że jest wszystko ok, że nie musisz już myśleć i niczym martwić, (ale mimo to myśli jeszcze nadal się pojawiają)
3.Uświadom sobie, że “ja jestem sobą”, ja jako ja mające wolę, ja mające te przekonania jakie chcesz, twoje prawdziwe ja i sobie to odczuwaj.
4.Poczuj że jesteś teraz sobą, tym swoim prawdziwym ja w każdej chwili swojego życia w różnych sytuacjach.
5.Poczuj, że gdy “ja jestem sobą” to jesteś niewinny i to nikomu nie szkodzi, i jest jak najbardziej ok. Wczuj się w to.
6.Jeśli pojawiają się myśli których nie chcesz to uświadom sobie że one nie są słuszne, a ty jako prawdziwe ja robisz tylko słuszne rzeczy, zgodne z twoimi prawdziwymi przekonaniami.
7.I oczywiście wszystkie rzeczy z “Potęgi Teraźniejszości”.
poeksperymentuj sobie z tym, może to coś da
#7 by Gocha on February 11, 2010 - 1:09 pm
Quote
Szkoda,ze nic nowego się nie dzieje :(
Możecie podać tytuły fajnych książek, które warto, a nawet trzeba przeczytać.
U mnie w kolejce czeka
“Powrót do swojego wewnetrznego domu” J. Bradshaw,
” Droga rzadziej wedrowana” Dr M.S. Peck.
Może ktos czytał? Podzielcie się refleksjami i podajcie swoje ulubione, pozdrawiam:)
“
#8 by Rakhna on March 20, 2010 - 1:13 pm
Quote
Ja polecam James Redfield “Niebiańska przepowiednia”. Po prostu zakochałam tej w tej książce. Jest też film, który mam dopiero zamiar obejrzeć.